Nowalijki

Nowalijki – młoda marchew

Są, w końcu są! Tak długo wyczekiwane. Tym bardziej, że tegoroczna zima wydawała się nie mieć końca. Co już w powietrzu czuć było wiosnę, to śnieg na nowo dawał znać, że na ocieplenie trzeba jeszcze poczekać. Teraz oczekiwanie można uznać za zakończone. Z warzywnych kramów kuszą intensywnymi kolorami pęczki młodej marchewki, zielone szparagi, fioletowa rzodkiewka, czy jędrna botwinka. Uśmiech sam się pojawia na twarzy, a to dopiero początek!

 

Wydawać się może, że to nadmierna ekscytacja. Przecież młodą marchewkę czy rzodkiewkę można kupić teraz przez cały rok. Ba, nawet szparagi. Choć dla mnie 30PLN za pęczek to lekka przesada, nawet w środku zimy. Czy zatem możemy w czasach globalnej wioski i ogólnej dostępności warzyw przez cały rok w ogóle mówić o nowalijkach?

 

Według słownikowych definicji nowalijki to pierwsze [krajowe] jarzyny, jakie pojawiają się w danym roku. Według kalendarza sezonowości odpowiednio pojawiają się u nas:

w marcu – cebula dymka i rzodkiewka,

w kwietniu – kapusta biała i czerwona, buraki, młode ziemniaki, seler, pietruszka, por, cebula, czosnek, pomidory, wczesne odmiany gruszek i jabłek,

w maju – bób, groszek cukrowy, szpinak, szczaw, rabarbar, botwinka, szparagi białe i zielone, ogórki, pomidory, agrest.

 

W polskich warunkach, biorąc pod uwagę występujące nawet w kwietniu przygruntowe przymrozki, tak naprawdę młode warzywa (marcowe i kwietniowe) pochodzą z upraw szklarniowych. Rolnicy/producenci starają się zapewnić warzywom warunki najbardziej zbliżone do panujących na polu „dostrajając” sztuczne oświetlenie, precyzyjnie nawadniając i nawożąc. I to właśnie nawożenie budzi największe wątpliwości co do wartości odżywczych, jakie ze sobą niosą nowalijki. Chłoną one tyle azotu, ile zostanie im dostarczone przy nawożeniu, a nie tyle, ile faktycznie go potrzebują do wzrostu. Nadmiar azotanów powoduje, że warzywa nie są w stanie „przetrawić” ich w białko i związki te zaczynają się w nich kumulować. Do warzyw, w których mogą występować największe ilości szkodliwych substancji należą: szczypiorek, sałata, rzodkiewka, czerwone buraki, kapusta pekińska, szpinak i kalarepa. Do bezpieczniejszych nowalijek, które chłoną mniej nawozów, zaliczamy młodą marchewkę, cebulę, ziemniaki, brokuły czy pietruszkę.

 

Na szczęście nie trzeba rezygnować z nowalijek. Wystarczy tylko przestrzegać kilku prostych zasad:

1 ) Wybieramy te warzywa, które mają gładką skórkę, bez śladów pleśni i gnicia, a liście nie mają żółtych przebarwień.

2 ) Nie kupujemy bardzo dużych (przerośniętych) warzyw, ponieważ ich wielkość może sugerować nadmiar nawozu. Wybierajmy mniejsze, mniej dorodne okazy.

3 ) Najwięcej szkodliwych substancji znajduje się bezpośrednio pod skórką, dlatego nowalijki obieramy i dokładnie myjemy.

4 ) Nie przechowujemy w plastikowych opakowaniach, ponieważ brak dostępu tlenu przyspiesza przekształcanie się azotanów w szkodliwe azotyny, a te z kolei w rakotwórcze nitrozoaminy.

5 ) NAJWAŻNIEJSZE, choć ostatnie: kupujemy od zaufanego rolnika lub pytamy o pochodzenie i warunki uprawy wybranego warzywa.

 

Jednym słowem, z nowalijkami jest tak, jak ze wszystkim – należy zachować umiar. Nadmierne demonizowanie nie ma sensu, a tym bardziej odmawianie ich sobie, zwłaszcza po zimowej diecie.

 

Chrupmy rozważnie na wiosnę!

 

Sałata

Sałata

Podobał Ci się wpis? to podziel się na społecznościach:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *